Kulą w web, to całkiem ciekawy projekt, mający na celu obnażanie błędów (znanych bugami), które się robią jak robi się stronę. Co prawa bardziej podoba mi się konwencja przypadki.pl, ale na błędach zawsze warto się uczyć.
Zapewne i twórcy Kulą w web nauczą się czegoś, na swoich drobnych potknięciach (patrz poniżej). To trochę ironia z tego wychodzi, ale mi się to przedsięwzięcie naprawdę podoba.
Na przykład problem z ING zdarza się mi bardzo często, a dodatkowo obrazek Bankujesz, kupujesz w nawigacji, na moim FF jest niewidoczny. Prawdopodobnie, to przez style="display: none !important" sprytnie przez jakiś skrypt dodane (bo mam nadzieje, że nie shardkodowane). ;-)
Tim Berners-Leewystąpił niedawno na TED prezentując nowy koncept współdzielenia informacji, jako surowych danych i łączenia różnych źródeł za pomocą relacji. Nazywa się to Linked Data. Prawdopodobnie dla niektórych taki koncept jest nieco niejasny i pozornie nie wnosi nic nowego – jak Berners-Lee zauważa tak też myślano o koncepcji WWW.
Niedawno pisałem o Kosmixie, który jest przykładem zbierania informacji na dany temat, uwzględniając kilka źródeł. Daje to ciekawe możliwości. A co jakby móc połączyć te wszystkie powiązane informacje siecią relacji? Przykłady z życia zawarte są w prezentacji.
DBpedia jest przykładem bazy surowych, ustrukturyzowanych danych pochodzących z Wikipedii. Ilość przechowywanych informacji robi wrażenie i jestem sobie w stanie wyobrazić co by było gdyby można połączyć te informacje z innymi bazami danych.
Zastanawialiście się kiedyś jak by to było nawigować po stronie nie używając kliknięć? Sama myszką. Bez jej przycisków… Odpowiedź jest na dontclick.it (interaktywna odpowiedź!).
Polecam dotrzeć do eksperymentu jak kliknąć buttona, nie klikając go.
Aha. Mi udało się powstrzymać od klikania – nie zrobiłem tego ani razu!
Digup·tv to ciekawy projekt, którego ambicją jest opowiadanie o dezajnie, jakkolwiek rozumianym (motion d., interaction d., itp.), przez pryzmat konkretnych osób i ich historii. Bardzo ciekawy jest to pomysł zaiste, w rzeczy samej, dodatkowo doskonale zrealizowany. Filmy należy już nazwać dokumentami, a przy tym są w doskonałej jakości i wielkości (nie trzeba siedzieć z nosem w ekranie, tylko wygodnie, a najlepiej z kawą/herbatą/browarem). Niektóre są długie, inne krótkie, ale wszystkie pozwalają się skupić na temacie i na chwilę zapomnieć o klikaniu w kolejne linki.
Kosmix.com, to coś jak Google, tylko że skupia się na odnajdywaniu różnych informacji (Google, zdjęcia, wideo) na szukany temat – brzmi jak wyszukiwanie odpowiedzi, ale to nie to samo. Jeżeli uważacie, że to wszystko jest już w Google, to polecam jednak spróbować. Na razie efektywnie można z Kosmixa korzystać tylko po angielsku, a motywacją powinna być raczej chęć dowiedzenia się czegoś na dany temat, a nie tylko odnalezienie konkretnej informacji. Można spróbować z termodynamiką (heh!).
Zaczynam się zastanawiać, czy nie zmienia się łańcuch pokarmowy informacji w sieci, na końcu którego (tuż przed użytkownikiem) nie stoi już Google. Coraz więcej dookoła serwisów, które korzystają z zasobów wyszukań Google, i robią coś jeszcze z ich wynikami. Do tego wszystkiego dochodzą też Twitter, Facebook, Powerset, TinyEye, itp.
Może za niedługo zmienię stronę startową z Google na Kosmixa? Tylko ta pretensjonalna nazwa mnie jeszcze odstrasza. Pretensjonalna zapewne tylko w Polsce, gdzie swojego czasu (długo przed serwiseo i wyszukiwarkeo) królowały betonexy, kazieksy, spedpolprzesyłexy, i inne polexy. Czekam kiedy ktoś wystartuje z Szukarexem.