afk Kawa

Firefox 3.5 – warto!

03.07.2009 · Skomentuj

logo-wordmark-version

Nie pytajcie, czy warto! Aktualizacja obowiązkowa! Nie będę wypisywał wszystkich zmian, bo większość z nich nie ma charakteru wodotrysków. Większość związana jest z silnikiem i kodem. Polecam tryb prywatny (Ctrl+Shift+P) – dobre do np. sprawdzania konta bankowego.

Zainteresowanym napisze tylko, że jest nowy silnik od dżawaskryptu, natywny dżejson, chateemel pięć po części, ceeses trzy niekiedy.

Ja czekam na inteligentego, nowego taba i Ubiquity w pasku adresu.

→ Leave a CommentKategorie: Niekonkretnie
Otagowane: , , , , , , , ,

Kiss Me I’m Polish, czyli promocja Polski odmiennie

25.06.2009 · Skomentuj

kiss_me_i_am_polish

Trochę to tytuł na wyrost, ale coś na rzeczy jest (jak to zwykło się ostatnio mawiać). Studio kreatywne Kiss Me I’m Polish, jak przeczytałem, mieści się w Nowym Jorku (mieście pełnym ludzi kreatywnych), a założone zostało przez Agnieszkę Gasparską w 2003 roku. Robią bardzo fajne rzeczy, a samo portfolio zasługiwałoby na oddzielny komentarz, ja jednak chciałem się skupić na przy okazji przemycanej dawce informacji o naszym pięknym, acz ostatnio burzliwym, kraju.

Strona opowiadająca historię Malucha jest zabawna i ciekawa, a myślę, że niejednego odwiedzającego skłoni do przeczytania trochę więcej o kraju, w którym ten mały cud techniki powstał. W ten banalny sposób Kiss Me I’m Polish promuje nas na zachodzie. I o ile to ciekawsze niż prezydent niskiego wzrostu czy wzmagania, o każdy kilometr autostrady prowadzącej od jednego stadionu do drugiego.

→ Leave a CommentKategorie: Do oglądania · Miejsca
Otagowane: , , , , , , , , , , ,

The Twitterverse

29.05.2009 · Skomentuj



The Twitterverse v0.9 by @BrianSolis & @Jess3 (b_d_solis)

Wszystkie twittero-napędzane narzędzie w jednej galaktyce.

→ Leave a CommentKategorie: Artykuły
Otagowane: , , , ,

Typekit, czyli typograficzny przybornik

28.05.2009 · Skomentuj

2009-05-28_2014

Small Batch Inc. lada chwila upubliczni Typekit‘a, czyli przybornik typograficzny dla projektantów i deweloperów stron i aplikacji webowych. Przybornik, to takie stare słowo, które nie oddaje w pełni istoty tego przedsięwzięcia – postaram się to pokrótce wyjaśnić.

Do tej pory, projektując strony internetowe, byliśmy skazani na wykorzystywanie jedynie kilku fontów zwanych bezpiecznymi. Zestaw ten nie dość, że ubogi, to jeszcze zależy od systemu operacyjnego nie dawał możliwości pełnego wyrazu i dostosowania strony do potrzeb projektu. Tę marną sytuacje poprawia nieco wykorzystywanie skryptów opartych na Flashu, lub możliwość podmiany tekstu obrazkiem, jednak źle wpływa to na osiągi, odnajdywalność i funkconalność strony. Wkrótce coś się może zmienić.

Nie owijając w bawełnę i bez przemycania pięknych idei napisze, że Typekit, to taki skrypt, który dzięki współpracy największych wydawców przeglądarek internetowych oraz fabryk fontów pozwoli na używanie dowolnego fonta na projektowanej przez nas stronie.

Po co Typekit? Po pierwsze fonty używane za jego pomocą będą posiadały odpowiednią licencję, dzięki której możemy spać spokojnie, nie martwiąc się o meandry klauzul i ewentualne łamanie praw autorskich. Po drugie twórcy tego cacka współpracują z firmami od przeglądarek, więc wszystko będzie działać. Po trzecie będzie kilka pakietów finansowych z darmowym dostępnym na początek. Zapewne cena będzie zależała od ilości dostępnych fontów do wyboru oraz ilości stron, na których dany font będzie pracował.

Idea podoba się mi bardzo, bo i wilk syty (typografowie + ich domy wydawnicze) oraz owca cała (projektanci i deweloperzy). Rola wilka i owcy zamienna w tym przypadku.

Są dwie przeszkody jakie dostrzegam. Pierwsza jest związana z małym i miękkim, a druga to
kwestie finansowe – czy w Polsce ceny pakietów będą tak samo atrakcyjne jak na zachodzie?

Jest w tym wszystkim drugie dno. Coraz więcej na rynku narzędzi coraz bardziej uprofesjonalniających zawód kolesia/babeczki od stronek WWW, a wielkie idee coraz częściej przestają być tworzone dla samej pasji. Jaki będzie z tego wszystkiego rachunek sumienia czas pokaże, na razie zapisałem się na powiadomienie o starcie Typekit‘a.

→ Leave a CommentKategorie: Artykuły
Otagowane: , , , , , , , , , ,

Erudycja

10.05.2009 · Skomentuj



sapience, originally uploaded by lukasztyrala.

→ Leave a CommentKategorie: Niekonkretnie

W życiu trzeba być twardzielem

17.04.2009 · Skomentuj


@wardomatic

Ja też tak robię. Ale czasem pijam czarną i wolę z cukrem brązowym.

→ Leave a CommentKategorie: Niekonkretnie
Otagowane: , , , , ,

Make war?

14.04.2009 · Skomentuj

Make war?

→ Leave a CommentKategorie: Ilustracje

Kulą w web, czyli wpadki na stronach

17.03.2009 · Komentarzy: 2

Kulą w web, to całkiem ciekawy projekt, mający na celu obnażanie błędów (znanych bugami), które się robią jak robi się stronę. Co prawa bardziej podoba mi się konwencja przypadki.pl, ale na błędach zawsze warto się uczyć.

Zapewne i twórcy Kulą w web nauczą się czegoś, na swoich drobnych potknięciach (patrz poniżej). To trochę ironia z tego wychodzi, ale mi się to przedsięwzięcie naprawdę podoba.

Kula w web (1)

Kulą w web (2)

Na przykład problem z ING zdarza się mi bardzo często, a dodatkowo obrazek Bankujesz, kupujesz w nawigacji, na moim FF jest niewidoczny. Prawdopodobnie, to przez style="display: none !important" sprytnie przez jakiś skrypt dodane (bo mam nadzieje, że nie shardkodowane). ;-)

Komentarzy: → 2Kategorie: Artykuły

Ojciec WWW o nowym koncepcie

16.03.2009 · Skomentuj

Tim Berners-Lee wystąpił niedawno na TED prezentując nowy koncept współdzielenia informacji, jako surowych danych i łączenia różnych źródeł za pomocą relacji. Nazywa się to Linked Data. Prawdopodobnie dla niektórych taki koncept jest nieco niejasny i pozornie nie wnosi nic nowego – jak Berners-Lee zauważa tak też myślano o koncepcji WWW.

Niedawno pisałem o Kosmixie, który jest przykładem zbierania informacji na dany temat, uwzględniając kilka źródeł. Daje to ciekawe możliwości. A co jakby móc połączyć te wszystkie powiązane informacje siecią relacji? Przykłady z życia zawarte są w prezentacji.

DBpedia jest przykładem bazy surowych, ustrukturyzowanych danych pochodzących z Wikipedii. Ilość przechowywanych informacji robi wrażenie i jestem sobie w stanie wyobrazić co by było gdyby można połączyć te informacje z innymi bazami danych.

→ Leave a CommentKategorie: Artykuły

dontclick.it, czyli url dosłowny

16.03.2009 · Skomentuj

Zastanawialiście się kiedyś jak by to było nawigować po stronie nie używając kliknięć? Sama myszką. Bez jej przycisków… Odpowiedź jest na dontclick.it (interaktywna odpowiedź!).

Polecam dotrzeć do eksperymentu jak kliknąć buttona, nie klikając go.

dontclickit

Aha. Mi udało się powstrzymać od klikania – nie zrobiłem tego ani razu!

→ Leave a CommentKategorie: Artykuły
Otagowane: , , , , , , ,

Digup.tv, design i ludzkie historie

15.03.2009 · Skomentuj

Digup·tv to ciekawy projekt, którego ambicją jest opowiadanie o dezajnie, jakkolwiek rozumianym (motion d., interaction d., itp.), przez pryzmat konkretnych osób i ich historii. Bardzo ciekawy jest to pomysł zaiste, w rzeczy samej, dodatkowo doskonale zrealizowany. Filmy należy już nazwać dokumentami, a przy tym są w doskonałej jakości i wielkości (nie trzeba siedzieć z nosem w ekranie, tylko wygodnie, a najlepiej z kawą/herbatą/browarem). Niektóre są długie, inne krótkie, ale wszystkie pozwalają się skupić na temacie i na chwilę zapomnieć o klikaniu w kolejne linki.

Digup.tv

→ Leave a CommentKategorie: Artykuły
Otagowane: , , , , , , , , ,

Kosmix, czyli jak Google ale lepiej?

15.03.2009 · 1 komentarz

Kosmix.com, to coś jak Google, tylko że skupia się na odnajdywaniu różnych informacji (Google, zdjęcia, wideo) na szukany temat – brzmi jak wyszukiwanie odpowiedzi, ale to nie to samo. Jeżeli uważacie, że to wszystko jest już w Google, to polecam jednak spróbować. Na razie efektywnie można z Kosmixa korzystać tylko po angielsku, a motywacją powinna być raczej chęć dowiedzenia się czegoś na dany temat, a nie tylko odnalezienie konkretnej informacji. Można spróbować z termodynamiką (heh!).

Zaczynam się zastanawiać, czy nie zmienia się łańcuch pokarmowy informacji w sieci, na końcu którego (tuż przed użytkownikiem) nie stoi już Google. Coraz więcej dookoła serwisów, które korzystają z zasobów wyszukań Google, i robią coś jeszcze z ich wynikami. Do tego wszystkiego dochodzą też Twitter, Facebook, Powerset, TinyEye, itp.

Może za niedługo zmienię stronę startową z Google na Kosmixa? Tylko ta pretensjonalna nazwa mnie jeszcze odstrasza. Pretensjonalna zapewne tylko w Polsce, gdzie swojego czasu (długo przed serwiseowyszukiwarkeo) królowały betonexy, kazieksy, spedpolprzesyłexy, i inne polexy. Czekam kiedy ktoś wystartuje z Szukarexem.

Kosmix rusza w czasach kryzysu i jest dzieckiem Sylikonowej Niecki – cierpiącej w tych niepewnych czasach – i to dobrze finansowanym dzieckiem, więc pewnie coś z tego będzie.

→ 1 komentarzKategorie: Artykuły
Otagowane: , , , , , , , ,

Implikacje naszoklasowe i Szerlok

17.02.2009 · Skomentuj

2009-02-17_2211 Po raz enty nie mam za dużo czasu na pisanie, ze względu na ilość pracy, która pcha się drzwiami i oknami, ale Szerloka z pewnego względu nie mogłem pominąć.

Na początek: Szerlok, to taki serwis z ogłoszeniami (coś jak Gumtree). Wygląda bardzo dobrze. Nie ma fajerwerków, ale właśnie dlatego tak bardzo się mi spodobał. Wiadomo czego gdzie szukać, a wszystkie elementy są pod ręką. Nie widać znamiona uruchamiania serwisu na szybkości, a każdy element sprawia wrażenie dobrze przemyślanego – nie dość, że ułatwia to korzystanie ze strony, to na dodatek sprawia dobre wrażenie, tak ważne dla ogłoszeń.

Szerlok.pl pozwala na umieszczanie ogłoszeń wg miast.

Szerlok.pl pozwala na umieszczanie ogłoszeń wg miast.

Szerlok podzielony jest według miast. Na razie dostępne są: Kraków, Katowice, Łódź, Warszawa, Poznań, Trójmiasto i Wrocław. Miasto wybieramy raz, a potem jest ono zapamiętywane. Zawsze jednak można je zmienić. Przy zmianie miasta pojawia się lista, przy przeglądaniu której można zobaczyć Szerloka na ilustracjach prezentujących wizualizację danego miasta. Fajnie… Tylko dlaczego Wrocław kojarzy się tylko z Panem Gąbką z Naszej Klasy? LOL.

Pan Gąbka… dumny reprezentant, pod postacią symbolu, miasta Wrocławia

Pan Gąbka… dumny reprezentant, pod postacią symbolu, miasta Wrocławia

Zastanawiam się, kto na tym wszystkim najgorzej wychodzi? Mieszkańcy Wrocławia, bo mają za symbol błąd serwera? Nasza Klasa, bo najbardziej wyrazista jej część to Pan Gąbka, czy Wrocław, bo już zawsze będzie miastem, gdzie urodziła się Nasza Klasa? Tak czy inaczej Szerlok się mi podoba.

→ Leave a CommentKategorie: Artykuły · Miejsca
Otagowane: , , , , , ,

TinEye, czyli jak szukać obrazków, używając obrazków

08.01.2009 · 1 komentarz

tineyelogo TinEye to kolejna po Powerset (przeszukiwanie Wikipedii) wyspecjalizowana w konkretnej dziedzinie przeglądarka.

Co to robi?

Co robi Tineye? Szuka obrazków, grafik i zdjęć. Różnica polega na tym, że nie robi tego tak jak Google od grafiki, ale używa obrazków do wyszukiwania obrazków. Poniżej przykłady obrazków szukanych i wyników. Imponujące jest to, że nawet retuszowane, zmienione, wykadrowane, obrócone zdjęcia są znajdywane.

Przykłady wyszukiwań z TinEye. Po lewej obrazek użyty do szukania, a po prawej wyniki wyszukiwania.

Przykłady wyszukiwań z TinEye. Po lewej obrazek użyty do szukania, a po prawej wyniki wyszukiwania.

Jak to działa?

Filmik @ blip.tv: http://blip.tv/play/1nG2lGaL_jE.

Jest w tym trochę magii. Na początek dodam, że Idée ma już na koncie kilka produktów opierających się na analizowaniu i wyszukiwaniu obrazków, więc TinEye było naturalnym krokiem przy doświadczeniu, zasobach i wiedzy jaką Idée posiadło.

Magia polega na tym, że sam tego do końca nie rozumiem jak, ale generalnie TinEye indeksuje obrazki, tworzy ich odciski palca, a potem porównuje to z szukanym przez nas obrazkiem. Narzędzia TinEye pozwalają na szukanie zdjęć pod względem podobieństwa palety barw, kompozycji itp.

W chwili obecnej, żeby sobie czegoś poszukać potrzeba się zarejestrować (ja to zrobiłem i nie żałuję) no i na razie uzbroić się w niewybredność jeżeli chodzi o mniej znane obrazki (TinEye jest w trakcie i na samym początku indeksowania Internetu).

Po co to komu?

Do szukania lepszej kopii jakiegoś obrazka (np. obrazu jak ktoś się interesuje sztuką) albo tapety na pulpit. Do sprawdzania, czy ktoś czegoś nam nie ukradł. Jak chce się zobaczyć różne użycia jakiegoś symbolu, znaku, logotypu. I tak dalej…

Sceptykom polecam listę klientów Idée. Digg na przykład sprawdza czy wgrywane zdjęcia nie zostały już kiedyś dodane. Adobe w Photoshopie ma funkcję Find by Visual Similarity – teraz wiadomo, kto to wymyślił.

Myślę, że taka przeglądarka pozwoli ilustratorom, grafikom i web designerom chociaż częściowo kontrolować nieautoryzowane wykorzystanie ich prac… I pewnie Ci będą na razie z niej najbardziej zadowoleni – reszta będzie musiała się przestawić z trybu tekstowego, żeby dostrzec możliwości tego typu wyszukiwania. Tym patetyczny do bólu kawałkiem kończę.

→ 1 komentarzKategorie: Artykuły
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , ,