Nadszedł czas, aby powiedzieć wprost: użytkownicy IE6 nie są idiotami, wiedzą, co mają i czego mogą oczekiwać. Należy dostarczać im czytelne i dostępne treści oraz zachęcać do powrotu i korzystania z funkcjonalności tam, gdzie mają taką możliwość.
Myślę, że mogę pokusić się o stwierdzenie, że znakomita większość osób, które są zaangażowane w tworzenie strony internetowej traktuje osoby mające IE6 jako osobniki o wątpliwym ilorazie inteligencji, dla których nie warto tworzyć oprogramowania, a już na pewno nie opłaca się spędzać kilkadziesiąt godzin i stosu pieniędzy na doprowadzanie ich przeglądarki do porządku w świecie pełnym AJAXa, efektów z JS, nowych standardów i szybkich komputerów.
Artykuł opublikowany na blogu Digga wymaga weryfikacji takiego punktu widzenia. Wiele w nim infromacji i statystyk o przeglądarkach, które Digga renderują, ale mnie najbardziej zaciekawiło pytanie Używasz IE6. Dlaczego? (wyniki poniżej).

Z prostych obliczeń wychodzi, że 76% osób, które IE6 mają, nie mogą zmienić przeglądarki, bo ogranicza ich sprzęt, system albo warunki i ograniczenia stanowiska pracy, czyli w większości administratorzy, którzy pracownikom nie zainstalowali jeszcze najnowszej wersji przeglądarki.
Pozostałe 24%, to albo osoby, które nic nie wiedzą o bezpieczeństwie w internecie, albo z internetu korzystają bardzo rzadko (inaczej nie potrafię wytłumaczyć preferencji w stronę przeglądarki, która jest wolna, nie pozwala przeglądać w kartach, ma mnóstwo luk bezpieczeństwa i żadnych udogodnień).
Teraz czas na przesłanie. Trzy-czwarte ludzi, to nie idioci, tylko ofiary czyjegoś lenistwa. Okazuje się zatem, że dostarczanie stron internetowych, które wyzywają użytkowników IE6 lub serwują im strony kompletnie nieczytelne to błąd.
Czas zastanowić się, co robić dla tych ludzi. Myślę, że pora skończyć z tworzeniem stron, które na wszystkich przeglądarkach wyglądaja tak samo. 76% osób z IE6 zdaje sobie sprawę z zacofania ich przeglądarki, więc można im dostarczyć treści, które będą czytelne, które powiedzą im, że w domu mogą liczyć na więcej, że się o nich pamięta, ale pieniądze wcześniej wydawane na robienie wszystkiego pixel perfect zostały zainwestowane lepiej, a wykorzystają te udogodnienia w domu lub na prywatnym komputerze.
W miejscu pracy (szczególnie w dużych korporacjach, gdzie nawet ikonka kosza ma kolory jak logo firmy, dla której się pracuje) jest biurko, komputer, a na jego dysku oprogramowanie. Zwykle ogranicza się ono, do tego, co danemu pracownikowi potrzebne. Znakomita większość osób nie zainstaluje sobie niczego bez wiedzy, chęci i dobroci administratora – czyli nie zainstaluje sobie niczego, nigdy. Do niedawna jednym z takich programów była przeglądarka. Obecnie, obok systemów operacyjnych i oprogramowania mamy też trzecią kategorię aplikacji, czyli właśnie przeglądarki, które są już nie tylko programem, tak samo jak komórka, nie jest tylko telefonem. Mając przeglądarkę można się obejść bez jakiegokolwiek oprogramowania na komputerze! Dlatego nie można społeczeństwa informacyjnego skazywać na domyślnie obrane przeglądanie sieci, bo przeglądarka stała się czymś tak samo osobistym jak komórka, kalendarz w torebce czy mp3 player.
Dodatkowa nauka z wspomnianego na początku artykułu, to fakt, że jedynie niewielki procen użytkowników IE6 wchodzi w interakcję z Diggiem. Obecnie te osoby jedynie konsumują treść – nie tworzą, nie modyfikuję i nie dodają nic nowego.
Dla IE6 należy nadal dostarczać treści. Funkcjonalności i kompletną otoczkę wizualną można ograniczać, do minimum zapewniającego czytelność.